„Eko”, „zielony”, „neutralny klimatycznie”. Które hasła stały się ryzykowne
Od 27 września 2026 r. państwa Unii mają stosować przepisy wdrażające dyrektywę 2024/825, która ogranicza ekologiczne hasła w komunikacji z konsumentami. Polska ustawa wdrażająca jest jeszcze w toku prac legislacyjnych. To nie znaczy, że do jej uchwalenia wolno wszystko: UOKiK już dziś może uznać wprowadzające w błąd twierdzenia za praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów, a za to grozi kara do 10% obrotu.
Zamiast streszczać dyrektywę, przejdźmy przez sześć typów haseł, które najczęściej pojawiają się na stronach, opakowaniach i w reklamach. Przykłady sformułowań poniżej są ilustracją, nie gotowymi tekstami do skopiowania. Każde twierdzenie trzeba mieć czym udowodnić.
1. Ogólne hasła: „eko”, „przyjazny dla środowiska”, „naturalny”
Ogólne twierdzenie środowiskowe będzie zakazane, jeśli firma nie potrafi wykazać tzw. uznanej doskonałej efektywności środowiskowej. Chodzi o efektywność potwierdzoną np. unijnym oznakowaniem EU Ecolabel, oficjalnie uznanym oznakowaniem typu I zgodnym z normą EN ISO 14024 albo najwyższą efektywnością na podstawie innych przepisów UE.
Ryzykowne: „ekologiczne opakowanie”. Bezpieczniej, jeśli to prawda i firma ma dokumenty: „opakowanie z tektury pochodzącej w 100% z recyklingu”. Konkret zamiast przymiotnika.
2. Własne znaczki i „certyfikaty”
Zielony listek z napisem „eco choice” zaprojektowany przez agencję to dokładnie to, czego dyrektywa zakazuje. Oznakowanie dotyczące zrównoważonego rozwoju musi opierać się na systemie certyfikacji albo zostać ustanowione przez organ publiczny. Jeśli znak używany przez firmę nie spełnia żadnego z tych warunków, lepiej z niego zrezygnować.
3. Całość zamiast części
Zakazane jest twierdzenie o całym produkcie albo całej działalności firmy, gdy w rzeczywistości dotyczy tylko jednego elementu. „Butelka z recyklingu” to co innego niż „ekologiczny napój”. Komunikat powinien wskazywać, czego dokładnie dotyczy.
4. „Neutralny klimatycznie” dzięki offsetom
Nie będzie można twierdzić, że produkt ma neutralny, ograniczony albo pozytywny wpływ na klimat, jeśli opiera się to na kompensowaniu emisji, np. zakupie kredytów węglowych. Zakaz nie obejmuje twierdzeń o rzeczywistym zmniejszeniu emisji w cyklu życia produktu. Takie twierdzenie da się obronić, ale wymaga twardych danych.
5. Obietnice na przyszłość
„Do 2030 r. będziemy neutralni klimatycznie” to deklaracja, która wymaga szczegółowego i realistycznego planu z mierzalnymi, określonymi w czasie celami. Plan ma być weryfikowany przez niezależnego eksperta zewnętrznego. Bez tego cel na stronie internetowej staje się ryzykiem, a nie atutem.
6. To, co i tak wynika z przepisów
„Nasze opakowania nie zawierają substancji zakazanych w UE” brzmi dobrze, ale przedstawianie obowiązku prawnego jako wyróżnika oferty jest nieuczciwą praktyką. Jeśli wszyscy na rynku muszą coś spełniać, nie jest to przewaga konkretnej firmy.
A komunikacja B2B?
Dyrektywa dotyczy relacji z konsumentami. W komunikacji między firmami zastosowanie mają przepisy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (więcej w obszarze prawo konsumenckie i ochrona konkurencji), więc nieprawdziwe hasła ekologiczne w materiałach handlowych dla kontrahentów też mogą skończyć się sporem, tylko z konkurentem zamiast z UOKiK.
Jak zrobić przegląd w jeden dzień
Najpierw warto zebrać w jednym miejscu stronę internetową, opisy produktów, opakowania i ostatnie kampanie. Potem wypisać każde zdanie, które mówi coś o środowisku, klimacie albo naturze, i przy każdym zanotować, czym firma może je udowodnić. Zdania, przy których rubryka „dowód” zostaje pusta, tworzą listę do poprawy.
Stan prawny: 31 października 2026 r.
